14.11.2011 - "Polski fotoradar nie da szans kierowcom"
Niedługo na polskich ulicach pojawi się trzysta nowych fotoradarów. Urządzenia te są jednak niczym w porównaniu z prototypem urządzenia stworzonego przez Polaków.
Niedawno opisywaliśmy rosyjski fotoradar, który choć jest w fazie testów, już budzi postrach wśród kierowców łamiących ograniczenia prędkości. Zbudowane w Rosji urządzenia o nazwie Cordon ma ogromne możliwości. Okazuje się jednak, że w dziedzinie śledzenia ruchu samochodów nie mniejsze możliwości będzie miał fotoradar firmy Polcam. Dodatkowo polski produkt ma być bardziej uniwersalny i wygodniejszy w użyciu, niż jego rosyjski odpowiednik.

Smart Eye to nazwa systemu, który w przyszłości u kierowców może zasłużyć sobie na miano drogowego wielkiego brata. W przeciwieństwie do stosowanych obecnie fotoradarów do mierzenia prędkości wykorzystuje on wysokorozdzielczą kamerę. Rozwiązanie to ma dwie zalety. Przede wszystkim, nie popełnia błędów w przypadku pojazdów o dużej powierzchni. Po drugie zaś, dzięki temu systemowi można śledzić wiele samochodów jednocześnie. Jak zapewniają konstruktorzy, polska nowość ma mieć możliwość jednoczesnego kontrolowania prędkości aż 32 samochodów. Dodatkowo mogą one jechać na czterech pasach i nie wpłynie to ujemnie na skuteczność urządzenia.

Nowość Polcamu śledzi zbliżające się lub oddalające się od niego samochody i na bieżąco monitoruje ich prędkość. Gdy zanotuje złamanie przepisów, rozpoczyna rejestrowanie materiału wideo. Gdy samochód zbliża się do fotoradaru, urządzenie wykonuje serię zdjęć o wysokiej rozdzielczości. To jednak dopiero początek możliwości polskiego fotoradaru. Urządzenie odczytuje numery rejestracyjne samochodów, a nawet ich marki. Dodatkowo do baz danych instytucji nadzorowania systemem fotoradarów Smart Eye ma przesyłać szereg innych informacji. Są wśród nich: data i godzina popełnienia wykroczenia, miejsce zainstalowania urządzenia i rodzaj wykroczenia. W przypadku tego ostatniego możliwości polskiego fotoradaru są imponujące.

Atutem polskiego urządzenia w porównaniu z rosyjskim Cordonem jest wszechstronność i to zarówno jeśli chodzi o różnorodność możliwych do rejestrowania wykroczeń jak i sposób montażu.

Cordon musi być zamontowany na wysokości od 3,8 m do 5,2 m. W praktyce oznacza to, że rosyjski fotoradar może być wykorzystywany tylko na przęsłach mostów, wiaduktów, czy poprowadzonych nad jezdnią przejść dla pieszych. Smart Eye, jak zapewniają jego twórcy, może być montowany zarówno w takich samych warunkach, jak też na znacznie niższym poziomie. Polski fotoradar ma zachowywać swoje możliwości także po ustawieniu przy drodze na trójnogu, albo nawet we wnętrzu policyjnego radiowozu.

Wrażenie robi również wachlarz wykroczeń, które mogą zostać wykryte i udowodnione za pomocą polskiego fotoradaru. Oprócz wykrywania kierowców przekraczających dozwoloną prędkość Smart Eye będzie mógł rejestrować poruszanie się po pasie autobusowym pojazdem, który do tego nie uprawnia, przejazd samochodu na czerwonym świetle, a nawet zachowywanie niewystarczającego odstępu od poprzedzającego pojazdu. Choć to ostatnie w świetle polskiego prawa nie jest wykroczeniem, przynajmniej do czasu wystąpienia stłuczki lub wypadku, w niektórych krajach Europy jest inaczej. Jeśli i w Polsce nastąpią zmiany w przepisach, gotowe będzie już urządzenie, które będzie mogło to egzekwować.

Polska konstrukcja będzie również przystosowana do przeprowadzania odcinkowego pomiaru prędkości. Do tego celu trzeba będzie wykorzystać dla sprzężone ze sobą urządzenia. Za sprawą wbudowanych modułów GPS system będzie obliczał odległość pomiędzy fotoradarami, a mechanizm rozpoznawania tablic rejestracyjnych pozwoli na obliczanie średniej prędkości pojazdów. Wydaje się, że polskie urządzenie będzie miało tylko jedną słabość. Poprawne działanie będzie zapewniać w zakresie od 50 do -10 st. Celsjusza. Oznacza to, że podczas siarczystych mrozów kierowcy będą mogli czuć się bezkarnie. Jazda z dużymi prędkościami nie zawsze bywa jednak wówczas bezpieczna.

Mierzenie prędkości pojazdów zbliżających się do fotoradaru i oddalających się od niego, śledzenie wielu pojazdów jednocześnie, wysoka rozdzielczość kamery, pamięć SSD od 32 do 128 GB, mierzenie prędkości aż do 247 km/h i duża dokładność. Nowe polskie fotoradary z pewnością będą postrachem dla kierowców.

Na szczęście dla ignorujących znaki ograniczenia prędkości, w najbliższym czasie polskie drogi się nimi nie zapełnią. Ze względu na krótki czas pozostający do rozstrzygnięcia przetargu nie kupi ich Inspekcja Transportu Drogowego, która zamierza „dozbroić” się kupując trzysta fotoradarów. Nie oznacza to jednak, że Smart Eye nie pojawi się na naszych drogach. W zarządzie ITD jest obecnie 76 fotoradarów przejętych od policji. Jeśli urządzenia te przestaną prawidłowo funkcjonować, zapewne zapadnie decyzja o ich wymianie. Wówczas Smart Eye może okazać się dla urzędników łakomym kąskiem.